Zobacz jakie szlaki górskie przemierzam ze znajomymi. Może i Ty zdecydujesz się pójść naszymi śladami? Zajrzyj do moich relacji z wycieczek po polskich, słowackich i czeskich pasmach górskich. Gotowe mapki, wskazówki i opisy atrakcji już na Ciebie czekają!
Zastanawialiście się kiedyś, jak smakuje prawdziwa beskidzka zima w wydaniu „slow”? Zapraszam Was na relację z mroźnej wyprawy do schronu turystycznego „Lipka”, gdzie przy 5 stopniach powyżej zera wewnątrz chatki odkrywaliśmy urok górskiego „wiatingu”. Razem zdobyliśmy dziki i owiany legendami Ostry Wierch, a rankiem odwiedziliśmy przejmujące, nieistniejące już Czertyżne. To opowieść o wędrówce szlakami dawnej Łemkowszczyzny, gdzie cisza bywa głośniejsza niż miejski zgiełk.
Szukasz pomysłu na kosmiczną, zimową wyprawę tuż za czeską granicą? Zdobywamy Ještěd 1012 m n.p.m., gdzie futurystyczna wieża hotelowa wyrasta wprost z chmur niczym rakieta gotowa do startu. Nasza trasa prowadziła przez baśniową Kamienną Bramę i oszroniony Czerwony Kamień, oferując klimat nie z tej ziemi. Odkrywamy historię ikony architektury, spotykamy Małego Marsjanina i sprawdzamy, jak wpisać tę czeską przygodę do książeczki GOT PTTK. Przekonaj się, dlaczego nawet w gęstej mgle ten szczyt zachwyca dbałością o każdy, nawet najmniejszy detal!
Szukasz pomysłu na szybką, ale spektakularną wycieczkę w czeskie Góry Izerskie? Wyobraź sobie lśniącą, metalową konstrukcję zawieszoną na skałach, która przypomina statek kosmiczny lub… odwrócony bobslej. Punkt widokowy Špička na Malým Špičáku to jedna z bardziej oryginalnych atrakcji, jakie odwiedziliśmy podczas styczniowego weekendu. Krótki, zaledwie 30-minutowy spacer wystarczy, by stanąć na tej „bujającej się” platformie i podziwiać panoramę Gór Izerskich Sprawdź, jak tam trafić, gdzie zaparkować za darmo i dlaczego ta konstrukcja budzi tyle emocji!
Drugi dzień w Beskidzie Żywieckim przyniósł nam jeszcze więcej śniegu i niezapomnianych wrażeń. Postanowiliśmy zdobyć Bendoszkę Wielką (1144 m n.p.m.), startując z Rycerki Górnej Kolonii przez przytulne schronisko na Przełęczy Przegibek. Choć trasa miała być krótka, zimowe warunki i torowanie drogi w śniegu po pas znacząco wydłużyły naszą wędrówkę. Prawdziwe emocje wzbudziły jednak świeże ślady niedźwiedzia, które napotkaliśmy na nieprzetartym szlaku podczas zejścia…
Szukasz pomysłu na szybki i konkretny wypad w Beskid Żywiecki? Wielka Racza 1236 m n.p.m. to obowiązkowy punkt na liście każdego zdobywcy Diademu Polskich Gór, a szlak z Rycerki Górnej to najkrótszy sposób na jej zdobycie. Nasza ostatnia wyprawa udowodniła, że wiosna w górach potrafi zaskoczyć prawdziwie zimową aurą i 40-centymetrową warstwą śniegu. Mimo braku rozległych panoram, mglisty klimat i zasypane lasy stworzyły niesamowitą, niemal magiczną atmosferę. Po zdobyciu szczytu i krótkiej wizycie na platformie widokowej, ogrzaliśmy się w przytulnym schronisku PTTK, przybijając pamiątkowe pieczątki.…
Jak przejść całą Połoninę Caryńską z Brzegów Górnych do Ustrzyk Górnych? W listopadowej scenerii, bez tłumów i bez pośpiechu, ruszyliśmy czerwonym szlakiem przez szeroką grań. Było trochę wiatru, umiarkowana widoczność i dokładnie tyle słońca, ile potrzeba do dobrej wędrówki. Po drodze czekały rozległe panoramy i jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w tej części Bieszczadów – naturalne serce widoczne ze zboczy. To trasa, którą spokojnie przejdziesz w kilka godzin, a widoki zostaną z Tobą na długo.
Bukowe Berdo z Mucznego to bieszczadzki klasyk, który potrafi oczarować o każdej porze roku. Początek szlaku prowadzi spokojnie przez las, ale prawdziwe emocje zaczynają się dopiero na grani – tam, gdzie rozciągają się widoki, których nie da się zapomnieć. Tego dnia mieliśmy mróz, wiatr i błoto po kostki, ale satysfakcja ze zdobycia szczytu była bezcenna. To właśnie w takich chwilach czuć prawdziwy klimat Bieszczadów – dzikość, przestrzeń i spokój. Zajrzyj do mojej relacji i zobacz, dlaczego Bukowe Berdo warto mieć w swoim górskim planie.
Po zejściu z Bukowego Berda postanowiliśmy zajrzeć w zupełnie inne Bieszczady – spokojniejsze, bardziej dzikie i pełne przyrodniczych ciekawostek. Torfowiska w Tarnawie zaskoczyły nas nie tylko widokiem na bieszczadzkie szczyty, ale też niesamowitym klimatem miejsca, gdzie natura rządzi się własnymi prawami. Spacer po drewnianych kładkach wśród borówek, rosiczek, żurawin i mchów to zupełnie inne doświadczenie niż górski szlak. Tutaj czas płynie wolniej, a cisza ma zupełnie inny wymiar. Czy warto było zobaczyć ten przyrodniczy fenomen?
Jesienny spacer na Korbanię 894 m n.p.m. okazał się ciekawym pomysłem, mimo że pogoda od rana nas nie rozpieszczała. Szlak z Bukowca prowadzi przez ciche bieszczadzkie lasy, a na szczycie czeka drewniana wieża widokowa z panoramą na Połoniny i Zalew Soliński. To idealna trasa na spokojną, kilkugodzinną wędrówkę, również dla tych, którzy zbierają punkty do GOT PTTK. Jesienne kolory, zapach mokrego lasu i cisza Bieszczadów tworzą klimat, którego nie da się zapomnieć.
Ostatni dzień w Alpach Bawarskich miał być wyjątkowy – i taki właśnie był. Zdobyliśmy Säuling 2047 m n.p.m., skąd rozpościerają się widoki na jeden z najsłynniejszych zamków świata – Neuschwanstein, znany jako „Zamek Disneya”. Trasa wiodła przez skaliste zbocza i ferraty, a po drodze spotkaliśmy koziorożce alpejskie, które leżały na szlaku zaskakująco blisko. Na szczycie czekały dwa wierzchołki, panorama gór i satysfakcja, że udało się pokonać wymagający szlak. A na koniec dnia – spokojny spacer na Most Marienbrücke, by spojrzeć na zamek jak z bajki.
Dzień po zdobyciu Zugspitze plan był prosty – spokojny spacer bez większych przewyższeń. Skończyło się na tym, że przeszliśmy jeden z najpiękniejszych szlaków tego wyjazdu! Trasa z Ehrwaldu do Coburger Hut przez ferratę Hoher Gang zachwyciła mnie ciszą, brakiem tłumów i widokami. Po drodze mijaliśmy turkusowe Jezioro Seebensee, a wyżej – magiczne Drachensee, położone tuż pod schroniskiem. Z tarasu Coburger Hütte rozpościera się spektakularna panorama na masyw Zugspitze, aż trudno było uwierzyć, że dzień wcześniej staliśmy na jego szczycie!
2962 m n.p.m., 2000 metrów przewyższenia, 8 km ostrego podejścia i solidna dawka ferrat – tak wyglądała nasza droga na Zugspitze od strony jeziora Eibsee. Miał być lodowiec i wąwóz Höllentalklamm, ale nocna burza pokrzyżowała plany. Plan B okazał się jednak równie spektakularny – turkusowe jezioro w dole, Schronisko Wiener-Neustädter w połowie trasy, a na finiszu złoty krzyż na najwyższym szczycie Niemiec.