Dzikowiec to jedno z tych wzniesień, które na mapie wygląda niepozornie, ale potrafi zaskoczyć – nie tylko widokami, ale również… ilością ludzi. W Górach Kamiennych zdążyliśmy już poczuć klimat dzikich szlaków, więc na zakończenie naszego pobytu zderzenie z weekendową komercją było dosyć mocne. Na niedzielny poranek zaplanowaliśmy wyjście na Dzikowiec – górę, która kusi łatwym dostępem i dwiema wieżami widokowymi, ale w weekend zmienia się w tętniące życiem miejsce. Kolejka działa, rodziny z dziećmi ciągną tłumnie, a cisza? Ta zostaje gdzieś na dole.

Mimo wszystko ruszyliśmy czerwonym szlakiem z Boguszów-Gorce, chcąc choć przez chwilę nacieszyć się górą po swojemu – na własnych nogach, bez pośpiechu, z questem w ręku i z myślą o dwóch wieżach widokowych na szczycie. Momentami czułam się jak na zatłoczonym dworcu, kiedy kolejka wypluwała kolejne grupy turystów, ale wtedy uruchamiam swoją sprawdzoną metodę: wyobrażam sobie, że jestem sama. Działa zaskakująco dobrze 🙂 Jeżeli zatem planujesz też wejść na Dzikowiec to wybierz dzień powszedni, bo sobota i niedziela przytłoczą Cię tłumem.
Dzikowiec

836 m n.p.m.

• Boguszów-Gorce

1:23 h
4 km

• 2 wieże widokowe na Dzikowcu

264 m

7

Gdzie zaparkować w Boguszów-Gorce?
Gdzie zaparkować w Boguszowie-Gorcach, planując wejście na Dzikowiec? 🅿️ Tuż przed dolną stacją kolejki znajdują się dwa parkingi: pierwszy – bezpłatny, oddalony o około 100 metrów od stacji; drugi – płatny (10 zł), położony bezpośrednio przy kolejce. W niedzielny poranek ten darmowy zapełnił się błyskawicznie, więc – jak wiele innych osób – zostaliśmy pokierowani na płatny, znajdujący się tuż obok wejścia.
🔗 Tutaj znajdziesz lokalizację parkingu bezpłatnego
🔗 Tutaj płatnego
Wpisz tę trasę do swojej książeczki GOT i zdobądź 7 punktów do odznaki!
Jeśli zbierasz punkty do Górskiej Odznaki Turystycznej, koniecznie wpisz tę trasę do swojej książeczki GOT – wejście czerwonym szlakiem z Boguszowa-Gorców na Dzikowiec i z powrotem to aż 7 punktów! To niedługa, ale konkretnie punktowana trasa, która świetnie nadaje się na zakończenie weekendowego wypadu w góry. Jeszcze nie prowadzisz książeczki GOT? Zobacz tutaj jak zacząć swoją przygodę ze zdobywaniem serii odznak GOT.
| Dzikowiec, kolej linowa – Dzikowiec Wielki | 5 |
| Dzikowiec Wielki – Dzikowiec, kolej linowa | 2 |
| SUMA PUNKTÓW GOT | 7 |
Start spod dolnej stacji kolejki
Naszą wędrówkę zaczęliśmy tuż przy dolnej stacji kolejki linowej. W weekend okolica tętni życiem – dzieci, rowerzyści, downhill-owcy, spacerowicze, a do tego zapach smażonych kiełbasek z pobliskiego grilla i ognisk. Szlak przez cały czas pnie się konsekwentnie pod górę, prowadząc nas wygodną, leśną drogą. Miejscami jest usypana kamieniami, miejscami bardziej piaszczysta, ale dość szeroka i wyraźna.


Czerwonym szlakiem pod górę
Czerwony szlak z Boguszowa-Gorców to zaledwie 2 km na szczyt. Podejście jest konkretne – ponad 260 metrów przewyższenia daje się we znaki, zwłaszcza gdy z nieba leje się żar. Mijaliśmy rodziny z dziećmi, seniorów, turystów z kijkami i biegaczy – wszyscy zmierzali w jednym kierunku. Na szczęście w lesie było przyjemnie, a co kilka minut pojawiały się kolejne punkty z questu. Rymowanki, zagadki i zadania, które sprawiały, że droga mijała nam szybciej. Bo to właśnie z grą terenową typu quest! „Odczaruj dzika w drodze na Dzikowiec Wielki” postanowiliśmy wejść na szczyt! To bezpłatna, rodzinna rozrywka dostępna w aplikacji mobilnej „Questy – Wyprawy Odkrywców” lub w wersji do druku (PDF).

Pierwsze zaskoczenie – stara wieża
Gdy dotarliśmy na szczyt, jako pierwsza wyłoniła się stara wieża widokowa. Prosta, drewniana konstrukcja, z której roztacza się widok na okoliczne pasma. Nie ma tu tłumów – większość turystów od razu kieruje się do nowej wieży. My jednak wspięliśmy się na górę, by złapać pierwszy oddech i zobaczyć, jak wygląda teren „z góry”.

Spektakularna nowa wieża widokowa
Nowa wieża to już inna liga – nowoczesna, stalowo-drewniana konstrukcja z wijącą się rampą prowadzącą na sam szczyt. Wejście po spirali to nie lada wyzwanie, zwłaszcza gdy wieje, a wieża delikatnie się buja. Ale warto! Panorama ze szczytu zapiera dech – widać nie tylko Góry Kamienne, ale też Ślężę, Chełmiec i nawet Śnieżkę. Na samej górze poczucie równowagi czasem płata figle – osoby z chorobą lokomocyjną mogą to odczuć nawet mdłościami.


Zejście z górki… i powrót do rzeczywistości
Po solidnej dawce widoków, zdjęć i satysfakcji z wykonania questu, ruszyliśmy w dół tą samą drogą. W głowach zostały pozytywne obrazy – wieże, rymowanki z questu, widoki i satysfakcja z wejścia na szczyt. Teraz została przed nami droga powrotna do domu. Ale jak to mówią: coś się kończy, a coś zaczyna. Więc pora zaplanować kolejny wypad i kolejne wejścia na szczyty 🙂







Dodaj komentarz