Łopiennik – 1069 metrów n.p.m., skryty wśród bieszczadzkich lasów, dość niepozorny z nazwy, ale nie daj się zwieść! To właśnie on był naszym celem podczas tego (niestety krótkiego) wypadu w Bieszczady. Kolejny szczyt do Diademu Polskich Gór zdobyty – i to jak! Trasa na Łopiennik z Jabłonek przez Berdo i Durną zaskoczyła mnie swoją dzikością, stromiznami i… brakiem widoków. Ale po kolei.
Co znajdziesz poniżej?
Bieszczady na jeden dzień? Da się, ale…
Wyjazd z Poznania w Bieszczady to zawsze dłuższa wyprawa niż w Tatry czy Sudety – trzeba poświęcić dwa dni tylko na dojazd! Ale nie mogłam sobie odmówić choćby jednego dnia na szlaku. I choć zabrakło czasu na dłuższe bieszczadzkie błądzenie, to udało się – Łopiennik zaliczony, a Diadem Polskich Gór wzbogacił się o kolejne zdjęcie na szczycie.
Łopiennik

1069 m n.p.m.

• Jabłonki

5:30 h
16,5 km

• Berdo
• Durna

829 m

25




Gdzie zaparkować auto?
Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy tuż przy zielonym szlaku prowadzącym na Berdo. Przy samej Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, przy asfaltowej drodze, znajduje się duży i darmowy parking – idealne miejsce na pozostawienie auta przed wejściem na szlak. To wygodny punkt startowy, z którego od razu można ruszyć w stronę Łopiennika. Jeśli chcesz trafić dokładnie tam, gdzie my – wrzuć w nawigację współrzędne lub kliknij w link: 49°16’32.2″N 22°17’05.3″E.

Łopiennik z Jabłonek – trasa rozpisana do książeczki GOT
Trasa z Jabłonek na Łopiennik przez Berdo i Durną to gotowa propozycja do wpisania do książeczki GOT – Górskiej Odznaki Turystycznej. Liczy ponad 16 kilometrów, a łączna suma podejść to aż 829 metrów, co przekłada się na solidne 25 punktów GOT. Idealna opcja dla tych, którzy już zbierają odznaki, jak i dla początkujących, którzy chcą zacząć przygodę z dokumentowaniem swoich górskich wędrówek. GOT pozwala wędrować gdzie chcesz i nagradza za każdy kilometr – wystarczy mieć książeczkę i wpisywać swoje trasy. A jeśli jeszcze nie masz takiej książeczki – najwyższy czas to zmienić! Więcej o tym, jak zacząć, dowiesz się tutaj.
| Jabłonki – Berdo | 7 |
| Berdo – Durna | 2 |
| Durna – Łopiennik | 9 |
| Łopiennik – Jabłonki | 7 |
| SUMA PUNKTÓW GOT | 25 |
Zielonym szlakiem w górę – nie taki spokojny, jak go malują
Startujemy z Jabłonek, z asfaltowej drogi przy Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej. Wbijamy się na zielony szlak, kilkadziesiąt metrów płaskiej drogi i… od skrętu w lewo na Berdo robi się ostro. Jeśli ktoś twierdzi, że Lackowa to „ściana płaczu”, to chyba jeszcze nie wchodził na Berdo od tej strony. Stromo, ślisko – luźne kamienie, korzenie, a do tego sporo niemal pionowych odcinków. Szlak prowadzi cały czas przez las, co w upalne dni jest dużym plusem, ale brak jakichkolwiek widoków po drodze trochę mnie rozczarował. Gdyby nie świadomość, że idziemy po coś konkretnego – mogłoby być ciężko z motywacją.



829 metrów podejścia i brak panoram
Cała trasa to ponad 16 kilometrów i aż 829 metrów przewyższenia. Czuliśmy to w nogach! To nie jest szlak „dla każdego”, choć nie wymaga technicznych umiejętności. Po prostu daje w kość. I mimo że Bieszczady kojarzą się wielu osobom z łagodnymi połoninami, ta trasa pokazuje zupełnie inne oblicze tych gór – bardziej dzikie, surowe, wymagające.







Na szczycie – cisza, polana i… spokój
Szczyt Łopiennika jest zalesiony, więc nie licz na szeroką panoramę, ale tuż przed nim czeka na ciebie cicha, spokojna polana – idealna na odpoczynek po stromym podejściu. Wśród szumu drzew można na chwilę odetchnąć i poczuć tę bieszczadzką dzikość, która mimo wszystko ma swój urok. A potem już tylko w dół – czasem ostro, czasem łagodnie, aż znów wrócimy do Jabłonek.


Tropiąc ślady – powrót z uśmiechem
Na zejściu przyglądaliśmy się śladom zostawionym przez leśnych mieszkańców. Tropiliśmy sarny, dziki i coś, co mogło być bieszczadzkim rysiem (choć pewnie to tylko pies 😉). Taki bonus do całej wędrówki – poczucie, że idziesz nie tylko szlakiem, ale i ścieżkami zwierząt.
Ciekawostka historyczna
Nie wszyscy wiedzą, że Łopiennik ma też swój literacki akcent. To właśnie tutaj zakochał się w górach Wincenty Pol – poeta, geograf, krajoznawca. To po tej wycieczce powstały jego słynne „Pieśni o ziemi naszej”. Dziś może nie ma tu aż tylu romantycznych pejzaży co kiedyś, ale coś z tej dawnej magii zdecydowanie da się poczuć.

Kolejny szczyt do Diademu zdobyty. I choć trasa dała nam w kość, to właśnie takie wędrówki zostają w pamięci na długo. Jeśli planujesz Łopiennik z Jabłonek – przygotuj się na wymagającą, ale pięknie dziką bieszczadzką przygodę.






Dodaj komentarz