Są kampanie edukacyjne, które przechodzą bez echa. Są takie, które wzbudzają zainteresowanie. A są też takie, które… zapadają w pamięć, bo mówią o czymś, o czym rzadko się mówi głośno. Właśnie tak jest z „Brązową kartą” ze Szwecji (Bruna Kortet). Brzmi poważnie? Trochę tak. A tak naprawdę chodzi o… naukę prawidłowego załatwiania potrzeb fizjologicznych w lesie. Pomysł może wydawać się absurdalny, ale Szwedzkie Stowarzyszenie Turystyczne (STF) udowadnia, że w ochronie przyrody nie ma tematów tabu. I że czasem najprostsze rzeczy wymagają przypomnienia – w dodatku w przystępny, a nawet żartobliwy sposób.


Co znajdziesz poniżej?
Żart, który stał się misją
Historia „Brązowej karty” zaczęła się od primaaprilisowego dowcipu. STF ogłosiło, że uruchamia kurs online, który uczy, jak poprawnie… zrobić kupę na łonie natury. Reakcja była tak pozytywna, że żart przerodził się w realny projekt edukacyjny. Efekt? Ponad 56 tysięcy Szwedów i nie tylko, zaliczyło kurs i zdobyło certyfikat. Niektórzy drukują go i laminują – z dumą pokazując, że wędrują w zgodzie z zasadami Leave No Trace.
Jak zdobyć „Brązową kartę”?
Cała akcja odbywa się w internecie. Wchodzisz na stronę STF, odpowiadasz na kilka pytań, a przy okazji dowiadujesz się:
- co spakować, żeby w razie potrzeby móc skorzystać z „leśnej toalety” (mała łopata, zwykły papier toaletowy, płyn do dezynfekcji rąk),
- jak daleko odejść od szlaku, zabudowań czy wody (minimum 100 metrów),
- w jaki sposób wykopać dołek i zakopać po sobie ślady,
- dlaczego chusteczki nawilżane to zły pomysł (rozpadają się bardzo wolno i często zawierają chemikalia).
Proste zasady, które mogą uratować górskie i leśne ścieżki przed zamianą w mało estetyczne „papierowe łąki”.
Szacunek do przyrody – po szwedzku i po naszemu
Szwedzi mają prawo allemansrätten – „prawo wszystkich ludzi” – które pozwala każdemu swobodnie korzystać z lasów i łąk, także tych prywatnych, pod warunkiem, że nie zostawia się po sobie bałaganu. U nas zasada jest podobna (jednak z wykluczeniem prywatnych posiadłości), choć może mniej formalnie zapisana: wchodząc w naturę, stajemy się jej gośćmi. I tak jak w czyimś domu, wypada po sobie posprzątać. Co ciekawe, również polskie Lasy Państwowe przypominały kiedyś w mediach społecznościowych, jak z szacunkiem „załatwić sprawę” w lesie – zachęcając do odgarnięcia darni, wykopania dołka, zakopania papieru i przywrócenia terenu do pierwotnego stanu.
Nie ma tematów tabu, gdy chodzi o czyste szlaki
Tak naprawdę temat „Brązowej karty” dotyczy każdego, kto chodzi po górach, lasach czy innych dzikich miejscach. To, co zostawiamy po sobie, wpływa na komfort innych wędrowców, na bezpieczeństwo zwierząt i na stan przyrody. I choć cały pomysł brzmi jak dobry żart, przesłanie jest poważne: dbajmy o naturę nawet w tych najmniej instagramowych momentach wycieczki.





Dodaj komentarz