W miniony weekend sięgnęłam po audiobook „Strażnika jeziora” . Kryminalny debiut Michała Zgajewskiego i pierwszy tom serii z prywatnym detektywem Norbertem Krzyżem. Wciągnęłam się błyskawicznie – nie tylko ze względu na intrygującą fabułę, ale też dzięki doskonałej interpretacji Grzegorza Małeckiego, który po Filipie Kosiorze trafia na moją osobistą listę lektorów idealnych. Strażnik Jeziora to historia, w której trup, śledztwo i słowiańska mitologia spotykają się w dusznej, podszytej tajemnicą podgórskiej miejscowości. A wszystko kręci się wokół Jeziora Żywieckiego.

Autor książki – Michał Zgajewski
Przeczytaj kilka słów o autorze kryminału Michale Zgajewskim:
Michał Zgajewski – między górami a zbrodnią – pisarz, który zdobywa serca czytelników
Co znajdziesz poniżej?
Norbert Krzyż – detektyw z charakterem
Główny bohater, Norbert Krzyż, to prywatny detektyw, którego trudno pomylić z kimkolwiek innym. Sarkastyczny, bezpośredni, z lekką skłonnością do destrukcji – ale za to uparty jak diabli. To nie kolejny policjant w depresji, a postać z krwi i kości, którą od razu się kupuje. Mimo że popełnia błędy, nie odpuszcza, gdy stawką jest życie człowieka… albo jego sumienie.
Krzyż zostaje wplątany w poszukiwania zaginionej Emilii. Gdy dziewczyna zostaje odnaleziona martwa, a podejrzenia padają na jej chłopaka – Alana, z którym również nie ma kontaktu – detektyw zaczyna nowe, dużo bardziej niebezpieczne śledztwo. Zwłaszcza że do gry wkracza dziadek Emilii, który pragnie… zemsty, a nie sprawiedliwości.
Słowiańskie wierzenia i duszna prowincja
Jednym z najmocniejszych atutów powieści są wątki słowiańskiej mitologii. Topielica, demony, obrzędy – wszystko to przewija się przez fabułę niczym szept wiatru nad jeziorem. Nie ma tu jednak kiczu ani nadmiaru fantastyki – mitologia służy jako metaforyczna rama dla wydarzeń, ale też autentyczny element lokalnej kultury.
Zgajewski świetnie oddaje duszną atmosferę prowincji, gdzie każdy każdego zna, ale prawie nikt nie mówi prawdy. Mieszkańcy skrywają stare urazy, grzeszki, zdrady, a całość układa się w przemyślaną pajęczynę, w którą wpada czytelnik razem z Krzyżem.
Jezioro Żywieckie – ciche, zimne, mroczne
Dla mnie osobiście ogromnym plusem tej książki była lokalizacja akcji. Jezioro Żywieckie, Góra Żar z elektrownią szczytowo-pompową, okolice Soły – to rejony z historią, klimatem i potencjałem. Po lekturze od razu zaczęłam googlować – i trafiłam na wstrząsającą informację, która także pojawia się w książce: 15 listopada 1978 roku dwa autobusy z górnikami runęły do lodowatej wody jeziora. Zginęło 30 osób.
To miejsce – piękne i tragiczne – idealnie wpisuje się w klimat „Strażnika jeziora”. Autor nie idealizuje przestrzeni, tylko podkreśla jej dwoistość – tak jak podwójne dno mają prawda i zbrodnia.
Dużo postaci, dużo wątków – ale to działa
Muszę przyznać, że mnogość bohaterów (Galant, Bocek, Eustachy, Alan, rodzice Alana…) i miejsc (Wilczy Raj, Oczków, Tresna) momentami zmuszała mnie do cofania się i przypominania sobie kto, co, z kim. Ale nie odebrałam tego jako wady – raczej jako znak, że mamy do czynienia z pełnokrwistą, wielowątkową opowieścią. Wątki rodzinne, przeszłość bohaterów, powiązania z ideologią, lokalna mentalność. Wszystko to składa się na złożony, mroczny obraz, który zostaje z czytelnikiem na dłużej.

Podsumowanie: kryminał z potencjałem
„Strażnik jeziora” to jeden z ciekawszych debiutów kryminalnych, jakie miałam okazję poznać. Klimat noir, lokalna specyfika, słowiańskie nawiązania i świetnie wykreowany detektyw – to połączenie, które działa. Jeśli lubisz kryminały osadzone w polskich realiach, z nutą mitologii i bohaterem, który nie boi się ubrudzić sobie rąk – ta książka jest dla Ciebie. Już niedługo sięgam po kolejny tom również w formie audiobooka „Ciemność żyje w Nas”. Norbert Krzyż to detektyw, którego warto śledzić.






Dodaj komentarz