Na piąty, finałowy dzień pobytu w Alpach Bawarskich zaplanowaliśmy coś naprawdę wyjątkowego – wejście na szczyt Säuling 2047 m n.p.m., który słynie przede wszystkim z tego, że w drodze na niego można podziwiać jeden z najsłynniejszych zamków na świecie – Neuschwanstein, zwany „zamkiem Disneya”. Dzień wcześniej zachwycały nas turkusowe Jezioro Seebensee jak również Drachensee, a trasa do Coburger Hütte przez Hoher Gang zapewniła solidny pakiet wrażeń. Teraz miało być podobnie – ferraty, skalne podejścia, trochę wspinaczki i… koziorożce alpejskie, które zobaczyłam po raz pierwszy w życiu i to z bliska!
Nasza sześcioosobowa ekipa na wierzchołku Säuling 2047 m n.p.m. pod szczytowym krzyżem. Za nami jak również przed nami rozciąga się panorama Alp Bawarskich i Austriackich – tak tak – pojawiała się między chmurami 🙂 Nagroda za strome podejścia, ferraty i wspinaczkę po skałach.Zamek Neuschwanstein widoczny jest już z parkingu w Hohenschwangau – pierwsze spotkanie z tą bajkową budowlą jeszcze przed wejściem na szlak.Na Moście Marienbrücke z bajkowym Zamkiem Neuschwanstein w tle. To jedno z najbardziej znanych miejsc widokowych w Bawarii, skąd można podziwiać zamek w całej okazałości oraz otaczające go góry i lasy.Pierwszy rzut oka na Zamek Neuschwanstein ze szlaku na Säuling – wyłania się między drzewami niczym kadr z baśni. Ten niezwykły widok to przede wszystkim zapowiedź dalszych zachwytów na trasie.
Säuling
2048 m n.p.m.
• Hohenschwangau
8:37 h 14,6 km
• Wildsulzhütte • Marienbrücke
1270 m
Austria Niemcy
Interaktywna mapa pojawi się po akceptacji cookies. Szczegóły w polityce prywatności.
Start w Hohenschwangau – między turystami a pustym szlakiem
Wystartowaliśmy z miejscowości Hohenschwangau, z parkingu Unter’m Schloss (płatny 12 €). Pierwsze metry to zdecydowanie slalom między tłumami turystów zmierzających na Most Marienbrücke – słynny punkt widokowy na wodospad Pöllatfall i przede wszystkim Zamek Neuschwanstein. Po około 30 minutach odbiliśmy na szlak w kierunku Säuling. Nagle zrobiło się pusto – do samego szczytu spotkaliśmy tylko jednego turystę! A widoki… co chwilę zapierały dech w piersiach. Most Marienbrücke zostawiliśmy sobie na koniec dnia – i to była świetna decyzja. Pod wieczór było tam spokojniej, a my mogliśmy zrobić zdjęcia zamku bez przepychania się w tłumie.
Widok na Zamek Neuschwanstein z Mostu Marienbrücke – z tej perspektywy zamek wygląda jak wyjęty z bajki, otoczony zielenią lasów i szczytami Alp Bawarskich.Most Marienbrücke na zakończenie naszej wędrówki – zawieszony nad wodospadem Pöllatfall, oferuje jeden z najpiękniejszych widoków na Zamek Neuschwanstein i otaczające go Alpy Bawarskie.
Zamek Neuschwanstein – bajka w prawdziwym świecie
Zamek Neuschwanstein to przede wszystkim XIX-wieczny pałac w Bawarii, który zainspirował Walta Disneya do stworzenia Zamku Śpiącej Królewny i filmowego logo studia. Z daleka wygląda jak z ilustracji do baśni, a w otoczeniu gór i lasów robi z pewnością jeszcze większe wrażenie. Podczas wędrówki pojawiał się między drzewami oraz szczytami jak w filmie – raz w pełnej krasie, innym razem tylko w formie fragmentu wieży wyłaniającej się zza skał.
Na szlaku – ferraty, skały i adrenalina
Pierwszy odcinek prowadził przez las, aż do rozwidlenia przy nieczynnym już schronie Wildsulzhütte. Potem zaczęły się trudniejsze fragmenty – ferraty, skaliste zbocza, miejsca wymagające użycia rąk. Szlak nie jest łatwy, więc nie zabrałabym tam dziecka ani osób bez doświadczenia w górskich wędrówkach. Na szczycie czekały dwa wierzchołki. Popularniejszy (2039 m n.p.m.) z krzyżem i ławką, oraz nieco wyższy (2048 m n.p.m.) bez krzyża. Usiedliśmy na chwilę, patrząc na panoramę, a kamyk, który zabrałam stamtąd do Polski, już wkrótce zostawię na innym szczycie.
Po około dwóch godzinach wędrówki natrafiliśmy na nieczynny schron Wildsulzhütte – miejsce, które kiedyś służyło turystom na trasie na Säuling.Nieco powyżej nieczynnego schroniska Wildsulzhütte zaczynają się łatwe ferraty i skaliste odcinki szlaku. Wymagają użycia rąk i pewności podczas wspinaczki. To jeden z najbardziej emocjonujących fragmentów naszej trasy na Säuling.Symboliczne oznaczenie na szlaku Säuling – hołd dla osoby, która niestety straciła życie podczas górskiej wędrówki. To przypomnienie, jak ważne jest zachowanie ostrożności i szacunek do gór.Na terenie pozostałości po schronie – miejsce, które dodało wyjątkowego klimatu wędrówce.Już blisko! Przed nami w pełnej okazałości widać szczyt Säuling, a charakterystyczny krzyż góruje nad okolicą.Jesteśmy na szczycie Säuling, na wysokości 2047 m n.p.m. Warto zdobyć oba wierzchołki. Ten z krzyżem oraz nieco wyższy, bez krzyża, by w pełni poczuć magię tego miejsca i podziwiać panoramę Alp.Kamyk z szczytu Säuling, który zabrałam ze sobą do Polski. Już niedługo zostanie pozostawiony na kolejnym górskim wierzchołku, by stać się częścią kolejnej wędrówki i historii.
Zejście austriacką stroną – jeszcze więcej wrażeń
W drodze powrotnej zrobiliśmy pętlę od strony Austrii. Zejście było strome jak również wymagające, z linami ułatwiającymi schodzenie. Minęliśmy opuszczone schronisko i trawersowaliśmy szczyt Pilgerschrofen 1770 m n.p.m. Zmęczenie? Solidne. Satysfakcja? Ogromna. Alpy Bawarskie zachwycają z każdej strony i po tych pięciu dniach już wiem na pewno, że wrócę tam po więcej.
Koziorożce alpejskie wylegujące się spokojnie na skalistym zboczu w okolicach szlaku na Säuling. Spotkanie tych majestatycznych zwierząt to z pewnością niezapomniane doświadczenie podczas naszej górskiej wyprawy.Widok z przełęczy między wierzchołkami Säuling na wijące się drogi jak również malownicze miasteczka u podnóża gór. Ten krajobraz przypomina, jak blisko natury i cywilizacji potrafią współistnieć alpejskie regiony.Zejście ze szczytu Säuling austriacką stroną – widok na trasę prowadzącą w dół. To był z pewnością wymagający wysiłku i ostrożności fragment szlaku.
2962 m n.p.m., 2000 metrów przewyższenia, 8 km ostrego podejścia i solidna dawka ferrat – tak wyglądała nasza droga na Zugspitze od strony jeziora Eibsee. Miał być lodowiec i wąwóz Höllentalklamm, ale nocna burza pokrzyżowała plany. Plan B okazał się…
Jeśli marzysz o górskiej przygodzie z nutą adrenaliny, szlak na Alpspitze w Alpach Bawarskich spełni wszystkie oczekiwania! Czeka Cię ekscytujące podejście zabezpieczonymi via ferratami o skali trudności A i B, wspinaczka po metalowych drabinkach i zaskakujące przejście przez skalny tunel…
Dzień po zdobyciu Zugspitze plan był prosty – spokojny spacer bez większych przewyższeń. Skończyło się na tym, że przeszliśmy jeden z najpiękniejszych szlaków tego wyjazdu! Trasa z Ehrwaldu do Coburger Hut przez ferratę Hoher Gang zachwyciła mnie ciszą, brakiem tłumów…
Dodaj komentarz