Pierwszy dzień w Bieszczadach postanowiliśmy zacząć naprawdę spokojnie. Bez gonitwy, bez stromych podejść, bez presji. Chcieliśmy po prostu przejść się leśną trasą, pogadać, pośmiać się i zostawić za sobą całą codzienność. A że w Diademie Polskich Gór zostało nam jeszcze kilka szczytów do zdobycia w Karpatach Wschodnich, naturalnie padło na okolicę Gór Słonnych – na cały pobyt w planie był Słonny Wierch wschód, Słonny Wierch zachód i Jaworniki. Zdobyliśmy je wszystkie, może nie w takiej kolejności jak planowaliśmy, ale się udało 🙂


Co znajdziesz poniżej?
Gdzie zostawić auto idąc na Słonny Wierch wschód?
Samochód najlepiej zostawić na dużym bezpłatnym parkingu przy punkcie widokowym — Tarasie w Górach Słonnych, tuż przy drodze S28 (tutaj link do miejsca w Google Maps). To wygodna opcja, bo parking jest szeroki i bezproblemowy nawet w sezonie. Minusem jest to, że od tego punktu trzeba jeszcze podejść około 1 km asfaltową drogą. Latem potrafi tu być spory ruch, ale poza sezonem bywa spokojniej.
Jeżeli wolisz zaparkować bliżej początku szlaku, możesz spróbować zatrzymać auto w pobliżu wejścia na czerwony szlak. Znajdują się tam maksymalnie dwa miejsca, gdzie da się stanąć tak, aby nikomu nie blokować dojazdu (tutaj link do Google Maps). Nie ma tam znaku zakazu parkowania, ale warto podchodzić do tego rozwiązania z rozsądkiem — to raczej awaryjna opcja w dni bez ruchu, niż pewny parking.

Słonny Wierch S-E (wschód)

Szlak na Słonny Wierch S-E (wschód) do książeczki GOT PTTK
Szlak na Słonny Wierch (S-E) to również propozycja dla osób zbierających punkty do Górskiej Odznaki Turystycznej PTTK. Trasa zalicza się do grupy BW.05 – Góry Sanocko-Turczańskie – Bieszczady Niskie i może być wpisana do książeczki GOT. Za przejście odcinka przysługuje 13 punktów.
| Taras widokowy w Górach Słonnych – Słonny Wierch (wschód) 4,7 km, 176 m ↗ | 7 |
| Słonny Wierch (wschód) – Taras widokowy w Górach Słonnych 4,6 km, 66 m ↗ | 6 |
| SUMA PUNKTÓW GOT | 13 |

Nasza wyprawa na Słonny Wierch wschód ♥
Pierwszego dnia wdrapaliśmy się na Słonny Wierch – wschód. Początkowo zakładaliśmy szybkie przejście – coś w stylu „3 godzinki i wracamy”. Ale jeśli kiedykolwiek myślałeś, że błoto to tylko miękka dekoracja w lesie… to Słonny Wierch udowodni Ci, że błoto może być pełnoprawnym, bardzo ambitnym przeciwnikiem. Momentami nie szliśmy, tylko balansowaliśmy jak na linie, a w niektórych fragmentach musieliśmy obchodzić szlak i przedzierać się przez krzaki, bo na środku czekały po prostu błotne jeziora.
Ostatecznie zamiast planowanych trzech godzin wyszło prawie pięć. Tempo dopasowaliśmy się do warunków i humoru – a tego nam akurat nie brakowało. Jeśli ktoś nagrywałby nas z drona, wyglądałoby to mniej jak trekking i bardziej jak poligon, ale zabawa była przednia.


Start trasy na Słonny Wierch wschód – parking przy tarasie widokowym
Wycieczkę rozpoczęliśmy na parkingu przy Tarasie widokowym w Górach Słonnych. Tu zatrzymaliśmy się na nieco dłużej – dlaczego? Sprawdź niżej w linku! Stamtąd asfalt doprowadził nas do czerwonego szlaku, a ten bez kombinowania — prosto na szczyt.

Punkt widokowy w Górach Słonnych – panorama Bieszczad, której nie zapomnisz!
Słonny Wierch wschód – szczyt bez fajerwerków
Jeśli ktoś liczy na efekt „WOW”, panoramę i pocztówkowe widoki – uprzedzam wcześniej: tu ich nie ma. Słonny Wierch wschód jest całkowicie zalesiony. Na górze czeka słupek pomiarowy, tabliczka z nazwą i… to wszystko. Zero panoram, zero grani, za to pełne 13 punktów GOT i kolejny szczyt w Diademie. Czasem góry są po to, żeby patrzeć daleko.
A czasem po to, żeby po prostu iść i oddychać – i to była dokładnie ta kategoria.




Bonus na zakończenie dnia — Ruiny Zamku Sobień
Zanim wróciliśmy do naszego domku, pojechaliśmy jeszcze na Ruiny Zamku Sobień. Trafiliśmy idealnie — złota godzina, kolory jak z filtra i widok, który wynagrodził nam cały błotny marsz. Na miejscu trwają prace archeologiczne, więc przed wizytą warto sprawdzić aktualną dostępność terenu. Jeśli jest otwarte — polecam. Bardzo.
Ruiny Zamku Sobień. Czy warto tam zajrzeć?
I tak właśnie zakończyliśmy nasz pierwszy dzień w Bieszczadach. Z mokrymi butów, z błotem na nogawkach, ale z szerokimi uśmiechami i kolejnym szczytem w Diademie. Słonny zachód poczekał — jego kolej przyszła później.













Dodaj komentarz