„Schronisko, które zostało zapomniane” – tym razem nie sięgnęłam po papierową książkę ani po audiobooka, tylko po słuchowisko. Muszę się przyznać – to było moje pierwsze słuchowisko w życiu! Owszem, zdarzało mi się słuchać w radiu fragmenty różnych produkcji, ale nigdy wcześniej nie przesłuchałam czegoś od początku do końca. A tutaj – pełne 10 odcinków, niemal 15 godzin! I wiecie co? To było absolutnie niesamowite przeżycie. Wciąż, kilka dni po wysłuchaniu ostatniego odcinka, mam w głowie te głosy, ten klimat i tę historię.
Słuchowisko to zupełnie inna forma niż audiobook. To nie tylko czytana książka – to film, który rozgrywa się w naszej wyobraźni. Dźwięki, głosy aktorów, odgłosy natury czy trzask ognia sprawiają, że przenosisz się wprost do Karkonoszy. I tak, przyznaję, kilka razy miałam ciarki na plecach.



Jak? Gdzie? Kiedy?
Zastanawiacie się pewnie, kiedy znalazłam czas na te 15 godzin? Najczęściej słucham w drodze – w autobusie, tramwaju, w pociągu i podczas biegania czy sprzątania. To świetna alternatywa dla książki papierowej czy audiobooka. Dzięki słuchowisku każda podróż mija szybciej, a ja mam poczucie, że zamiast bezmyślnie patrzeć przez okno, zanurzam się w pasjonującą historię.
Sławek Gortych
Przeczytaj kilka słów o autorze powieści „Schronisko, które zostało zapomniane”:
Sławomir Gortych – autor bestsellerowych kryminałów
Sławek Gortych i jego karkonoskie tajemnice
„Schronisko, które zostało zapomniane” to wspólny projekt Empik Go i Sławka Gortycha – autora, którego miłośnikom górskich kryminałów nie trzeba przedstawiać. Gortych znów zabiera nas w Karkonosze, gdzie przeszłość i teraźniejszość splatają się w pełną napięcia opowieść.
Akcja toczy się na trzech płaszczyznach czasowych:
- 1944 rok – tajemnicza konferencja niemieckich dyplomatów w hotelu Sanssouci.
- 1992 rok – młodzieżowy seans spirytystyczny, który kończy się katastrofą.
- 2008 rok – odkrycie zamurowanych zwłok i lawina zagadek, w którą wplątany zostaje pisarz Tomek Wilczur.
To, co wciąga najbardziej, to nie tylko zagadka kryminalna, ale też klimat Karkonoszy – ich magia, trudna historia i aura, której nie da się podrobić.
Bohater – schronisko, które przepadło w pamięci
Budynek, którego już prawie nikt nie pamięta – zapomniane schronisko. Gortych odkopał jego historię, pokazując, że nawet ruiny czy stare pocztówki mogą być inspiracją do powstania pełnej napięcia opowieści. To właśnie ten element zrobił na mnie duże wrażenie – że fikcja literacka splata się tu z prawdziwymi faktami i lokalnymi legendami.
Dlaczego warto sięgnąć po „Schronisko…”?
Sławek Gortych ma niesamowity dar budowania napięcia. Potrafi gmatwać fabułę w taki sposób, że chwilami czujemy się zupełnie zagubieni, a potem nagle – bach! – spada na nas finał, którego w ogóle się nie spodziewaliśmy. To mistrzowskie prowadzenie czytelnika (czy w tym przypadku – słuchacza).
Dla mnie dodatkowym atutem było bogate posłowie – to zawsze mój ulubiony moment u Gortycha. Autor jasno mówi, co jest historycznym faktem, co legendą, a co jego autorską interpretacją. Dzięki temu mam poczucie, że jeszcze mocniej poznaję Karkonosze – nie tylko ich piękno, ale też przeszłość, często mroczną i zapomnianą.
Po tym doświadczeniu wiem jedno – słuchowiska z pewnością zostają ze mną na dłużej. To było jak podróż w czasie i przestrzeni. „Schronisko, które zostało zapomniane” okazało się idealnym pierwszym wyborem. Kochasz góry i tajemnicze historie? Będziesz zachwycony! Ja już czekam na kolejną produkcję Gortycha.






Dodaj komentarz