Dzień po Słonnym Wierchu (wschód) i krótkiej przerwie przy ruinach Zamku Sobień przyszła pora na Jaworniki. Szczerze? To był ten punkt programu, który realizuje się bardziej „z obowiązku” niż z potrzeby serca. Kolejny szczyt z Diademu Polskich Gór trzeba po prostu odhaczyć, zrobić zdjęcie i ruszyć dalej. Już na starcie wiedzieliśmy, że nie będzie to wyjście pełne zachwytów, ale czasem i takie dni w górach się zdarzają. Do tego trafiliśmy chyba w najgorszą możliwą pogodę. Zimno, deszcz, mgła wisząca nisko nad lasem i wszechobecne błoto skutecznie odbierały resztki entuzjazmu. Każdy krok kończył się ślizganiem po mokrej ziemi albo omijaniem głębokich kałuż. Cisza była absolutna – na szlaku nie spotkaliśmy nikogo, co w takich warunkach wcale nie było zaskoczeniem 😉


Jaworniki

Szlak na Jaworniki 909 m n.p.m. do książeczki GOT PTTK
Szlak na Jaworniki można wpisać również do książeczki GOT PTTK, w której zbiera się punkty do odznak o różnym stopniu. Trasa ze Żłobka na szczyt Jaworniki daje nam 8 punktów Górskiej Odznaki Turystycznej. Niżej w tabelce gotowa rozpiska szlaku, a wszystkie niezbędne informacje jak zacząć swoją przygodę z GOT znajdziesz tutaj.
| Żłobek – Jaworniki | 5 |
| Jaworniki – Żłobek | 3 |
| SUMA PUNKTÓW GOT | 8 |



Jak dotarliśmy na Jaworniki?
Sama trasa okazała się wyjątkowo prosta. Auto można zaparkować w miejscowości Żłobek, przy Kościele pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy – tu zaczyna się również początek ścieżki edukacyjnej i szlaku architektury drewnianej Cerkiew pw. Narodzenia Bogarodzicy w Żłobku. Najpierw krótki odcinek asfaltem, potem spokojny spacer leśną drogą, bez większych przewyższeń. Udało nam się nawet skrócić podejście o połowę i zaparkować na końcu asfaltowej drogi, oczywiście za zgodą właściciela posesji. Całość zamknęła się w nieco ponad 300 metrach podejścia, więc fizycznie nie było się tu czym zmęczyć.

Na końcu czekał sam szczyt – bez widoków, bez klimatu, bez tego „czegoś”, co zwykle zostaje w głowie na dłużej. Jaworniki to propozycja wyłącznie dla osób kompletujących Diadem i potrzebujących zdjęcia na potwierdzenie wejścia. Jeśli szukasz emocji, panoram albo zwykłej górskiej satysfakcji, w tej części Bieszczadów bez problemu znajdziesz znacznie ciekawsze trasy. My zaliczyliśmy, ale wracać na Jaworniki nie planujemy. Na koniec rozpadało się na maksa, więc szybko wróciliśmy do domu, żeby wspólnie przygotować kolację, posiedzieć przy ciepłym kominku i snuć już plany na kolejny dzień!













Dodaj komentarz