Długi listopadowy weekend w Bieszczadach zaplanowaliśmy z rozmachem – aż pięć dni wędrówek, bez pośpiechu, bez ciśnienia. Trzeciego dnia, 10 listopada, przyszedł czas na coś, co chodziło nam po głowie od dawna – przejście całej Połonina Caryńska. Po deszczowej wyprawie na Jaworniki dzień wcześniej pogoda wreszcie się uspokoiła. Niebo nie było idealnie czyste, widoczność momentami kapryśna, ale najważniejsze – nie padało. A to, co chcieliśmy zobaczyć, zobaczyliśmy. Naszym celem było przejście połoniny od końca do końca i odnalezienie tego słynnego, naturalnego serca Bieszczadów, które z grani wygląda naprawdę pięknie!


Co znajdziesz poniżej?
Połonina Caryńska – kulminacje, widoki i nazwa
Masyw połoniny ma cztery wyraźne kulminacje – najwyższy jest Kruhly Wierch 1297 m, pozostałe wznoszą się na 1245, 1239 i 1148 m, a główny wierzchołek ma 1250 m n.p.m. Ten rozległy grzbiet, położony między dolinami Prowczy i Wołosatego, łączy Brzegi Górne z Ustrzykami Górnymi i stanowi fragment czerwonego Głównego Szlaku Beskidzkiego (ok. 3 godz. przejścia). Panorama z grani potrafi wciągnąć na długo – widać stąd m.in. masyw Wielka Rawka, Połonina Wetlińska, a przy lepszej przejrzystości także Tarnica i Halicz. Przy naprawdę wyjątkowej pogodzie można dostrzec nawet odległe ukraińskie Gorgany czy Tatry. Dziś połonina jest częścią Bieszczadzkiego Parku Narodowego, ale jej nazwa pochodzi od nieistniejącej już wsi Caryńskie – kiedyś intensywnie wypasano tu owce, dziś rządzi wiatr, przestrzeń i ta charakterystyczna, bieszczadzka cisza.

Połonina Caryńska

Czerwony szlak z przyrodniczą ścieżką
Ruszyliśmy czerwonym szlakiem, wzdłuż którego biegnie ścieżka przyrodnicza – można tu poznawać rośliny i przyrodę Bieszczadów podczas całej wędrówki.



Szlak przez Połoninę Caryńską do książeczki GOT PTTK
Przejście Połoniną Caryńską możesz bez problemu wpisać do książeczki GOT prowadzonej przez Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze. Na Twoje konto wpadnie kolejne 15 punktów – a przy okazji kilka godzin naprawdę przyjemnej wędrówki. To łatwa, widokowa trasa, idealna nawet na spokojne pół dnia. Z szerokiej grani rozciągają się po obu stronach rozległe panoramy na bieszczadzkie szczyty i falujące zbocza, a przy dobrej pogodzie widać stąd m.in. Tarnicę czy Wielką Rawkę. Jeśli idziesz z Brzegów Górnych do Ustrzyk Górnych, przed Tobą jedno z najbardziej klasycznych przejść w całych Bieszczadach. Niżej w tabelce gotowa rozpiska szlaku, a wszystkie niezbędne informacje jak zacząć swoją przygodę z GOT znajdziesz tutaj.
| Brzegi Górne – Połonina Caryńska | 9 |
| Połonina Caryńska – Hotel PTTK Ustrzyki Górne | 6 |
| SUMA PUNKTÓW GOT | 15 |


Wiaty na szlaku przez Połoninę Caryńską
Na odcinku między Brzegami Górnymi a Ustrzykami Górnymi, przez Połoninę Caryńską, są dwie wiaty – i warto o nich pamiętać, planując postój. Jedna stoi w połowie podejścia (od strony Brzegów Górnych), druga już przy zejściu w kierunku Ustrzyk Górnych. Obie schowane są jeszcze wśród drzew, dają więc chwilę wytchnienia i osłonę przed wiatrem. Na samej grani nie ma żadnego miejsca, gdzie można by się skutecznie schować – a potrafi tam wiać naprawdę mocno. Nawet jeśli na dole jest spokojnie, u góry wiatr bywa zaskakująco silny i chłodny, zwłaszcza jesienią i zimą. Dlatego lepiej zaplanować przerwę właśnie przy wiatach, a na połoninie po prostu iść, chłonąc przestrzeń i widoki.


Start w Brzegach Górnych i powrót busem
Naszą wędrówkę zaczęliśmy na parkingu w Brzegach Górnych. Wyjechaliśmy z domku trochę za późno i na głównym parkingu nie było już ani jednego wolnego miejsca. Na szczęście to Bieszczady – tutaj szybko znajdują się dobre rozwiązania. Mieszkańcy okolicznych domów udostępniają swoje posesje turystom, więc dosłownie po chwili mieliśmy auto zaparkowane na prywatnym terenie tuż przy początku szlaku. Warto też wiedzieć, że zarówno z Brzegów Górnych, jak i z Ustrzyk Górnych kursują prywatne busy. Dzięki temu można przejść trasę w jedną stronę i wrócić transportem, nie martwiąc się o logistykę. My przeszliśmy przez Połoninę Caryńską do Ustrzyk Górnych. A stamtąd wróciliśmy busem do Brzegów Górnych – bilet kosztował 15 zł za osobę. Busy jeżdżą średnio co pół godziny i kursują tak długo, jak są chętni.



Granią po naturalne serce Bieszczadów
Sama wędrówka okazała się bardzo przyjemna i wcale nie tak męcząca, jak mogłoby się wydawać. Podejście od strony Brzegów Górnych to około 500 metrów przewyższenia. Początek daje w nogi, ale gdy tylko wychodzi się na grań – idzie się już lekko, szeroką ścieżką, z przestrzenią po obu stronach. Naszym głównym celem było zobaczenie naturalnego serca Bieszczadów na zboczach góry Dział. Widać je najlepiej właśnie z czerwonego szlaku prowadzącego przez połoninę. Kilka tygodni wcześniej podziwialiśmy też sztucznie nasadzone serce nad Jeziorem Myczkowskim, na zboczu Suchego Berda. I choć tamto robi wrażenie, to naturalne serce widziane z grani ma w sobie coś wyjątkowego. Takie detale sprawiają, że ta trasa zostaje w głowie na długo. Zobacz poniższe wpisy i podziwiaj oba serca – te naturalne i te sztucznie nasadzone:













Dodaj komentarz